Trudne rozmowy z dzieckiem w podróży


Jadąc pociągiem jestem świadkiem przesłodkiej scenki w której mała dziewczynka (ok 4 lat) rozmawia z mamą. Zadaje nurtujące ją pytania dotyczące wszechświata. Mama cierpliwie odpowiada rozwijając w ten sposób ciekawość, zaspokajając głód dziewczynki na wiedzę. Współpasażerowie z lekkim uśmiechem podsłuchują, kiwają głowami i obserwują piękną scenę. Aż nagle pada z ust dziecka ważkie pytanie: Mamo – a Ty masz duże cycki prawda?
I całą magię szlag trafił. Kto jeszcze nie podsłuchiwał – właśnie zaczął. W wagonie było słychać tylko stukot kół, krople deszczu uderzające w okno i muchę której jeszcze nie ma ale latem już się tu pojawi. Wszyscy ukradkiem spoglądają na mamę (mężczyźni w szczególności) próbują oszacować czy to co widzą to tylko gruba kurtka zimowa, czy jednak niekoniecznie. Napięcie sięga zenitu. Matka w końcu odpowiada – Tak, kochanie mama ma duże cycki. Współpasażerowie odetchnęli z ulgą, panowie nadal patrzą czy jednak nie oszukała (choć przez grubą kurtkę zimową nadal trudno oszacować) a życie w wagonie wraca do normy. Dziecko jakby nigdy nic przeszło dalej do metafizycznych zagadnień.
Najważniejsze – nie zostawiaj dziecka bez odpowiedzi, nie zabijaj ciekawości świata – nawet w pociągu
Dumna mama z dużymi cyckami!

A Wy jakie mieliście najdziwniejsze/najśmieszniejsze lub wręcz irytujące doświadczenia – jako biorący udział czy obserwujący trudne rozmowy?

 

 

Share