Cellulit na pupie czy w pupie?

Czytając jeden z artykułów w prasie typowo kobiecej dowiedziałam się, że marzę o jędrnym i gładkim ciele – a w szczególności udach i pupie. A nurtującym mnie od wielu lat pytaniem jest – jak się pozbyć Cellulitu.

Oczywiście pierwszy sposób – czyli próba akceptacji „niezbyt urodziwych” nierówności absolutnie nie wchodzi w grę! Jakże można? O Matko o matko! Cóż robić, cóż? Polecono aby hasłem stało się powiedzenie „popracuj nad nogami i pośladkami a będziesz zdrowsza” Boże – Jakie to głębokie i oczywiste. Zatem jak zadbać od siebie o du*y strony.

Na szczęście autor artykułu podkreśla, że do problemu cellulitu należy podejść całościowo poprzez dietę, ćwiczenia, ogólnie zdrowy tryb życia, masaże itp. (przynajmniej nie wciska kitu o super kremach). Niestety drogie Panie zajmie nam to wiele miesięcy ale wpłynie bardzo pozytywnie na cały nas organizm. Także ostry start tuż przed wakacjami nic nie da.

Ale spokojnie – na szczęście nauka wymyśliła coś co  pomoże nam (UWAGA) – w pozbyciu się tej PRZYKREJ DOLEGLIWOŚCI (normalnie spać nie mogę tak mi jest przykro). Mamy zatem karboksyterapię – wstrzykiwanie dwutlenku węgla, mezoterapię, wstrzykiwanie koktajli z m.in. nienasyconymi kwasami hialuronowymi, lipolizę iniekcyjną – wstrzykiwanie substancji niszczącej komórki tłuszczowe, fale radiowe i najlepsze na koniec – biodegradowalne samorozpuszczające się nici Pido – nie wiem czy chcę wiedzieć na czym to polega. Oczywiście na każde z tych zabiegów należy wydać kilka tysięcy złotych.

A jak ta się zaczęłam zastanawiać – kochane babeczki – gdzie my te jędrne uda i pupy za nie daj Boże kilka tysięcy będziemy wystawiać? Przez 10 dni na plaży latem? Ja mam jednak wrażenie że nawet mój porcelanowy tron ma to „dupie”– a przecież widuje mnie najczęściej.

Ok – są kobiety które na jędrnym  ciele zarabiają, są takie kobiety które pupą zdobywają partnerów i takie które tylko dzięki pupie utrzymują ich przy sobie (osobiście gratuluję), wtedy ok – niech inwestują. Ale nie dajmy sobie wciskać tym wszystkim pismakom, reklamom, że cellulit to jest problem którym my kobiety MUSIMY się zająć, że jest naszą przykrą dolegliwością, że do 70-tki gładka i jędrna skóra to obowiązek. Jeśli masz cellulit – maż WIELKI problem.  Hmm – mam nadzieję  że problem nie dotyka naszego pofałdowanego mózgu – pamiętajcie im więcej pofałdowań i bruzd tym bardziej rozwinięty.

Dbajmy o siebie całościowo i w sposób naturalny – jak macie ochotę oczywiście – a z pewnością Wasze ciało Wam podziękuje. Piękne retuszowane fotki – traktujcie z dużym dystansem

Zakończę sceną rodzajową z mego życia wziętą: Wieczorem w łazience wmasowuję krem w uda i pośladki. Mąż pyta: Co robisz? Odpowiadam: Eliminuję cellulit. Mąż: Ale po co ? (i tu wstrzymuję oddech z nadzieją że zostanę za chwilę obdarzona komplementem) i kończy: Przecież w nocy nie widać.

Zatem laseczki kochane – pupy do góry –  w nocy nie widać  🙂

Share