Polaków rozmowy w pociągu

Standardowy powrót pociągiem do domu. Powiedzcie jak często jesteście świadkami ciekawych, głębokich rozmów współpasażera z kimś po drugiej stronie ucha? Jakże głębokie jak otchłań wydobywają się z nich treści i nierzadko tak porywające że masz ochotę wyrwać słuchawkę z ręki w miarę nie robiąc krzywdy i wyrzucić telefon przez okno.  Ale to tylko w Twojej wyobraźni…..

Dziś przytrafił mi się przypadek który o dziwo nie spowodował palpitacji fal mózgowych – przynajmniej moich. Po mdłych wysokotonowych ochach i achach nastolatek dał się słyszeć przejmujący głos pasażera z przeciwka – Jak to kurwa? Z murzynem???? – wszyscyśmy byli ciekawi co z murzynem. Pan urody przeciętnej wyglądzie jeszcze gorszym – jednakowoż wskazującym na lekkość swego bytu (a może zwyczajny luz) kontynuuje – Ja pierdolę z murzynem kurwa wódkę wypił? Przecież dopiero co mi kurwa  w Sopocie opowiadał, że prędzej murzyna pierwszym samolotem do Afryki odeśle niż mu rękę poda –  i nie wiem co mnie zdumiało, czy te kurwy w ataku (wszak słownictwo pielęgnować trza aczkolwiek bez nich nie odczulibyśmy powagi i napięcia, szoku i zdumienia danej sytuacji), czy to że z murzynem pił wódkę czy może wzbudzona sympatia otaczających go ludzi powstrzymujących kącik ust od urokliwego uśmiechu. Pan widząc zainteresowanie – kontynuuje nie wyciszając głosu (o murzynie już chyba wątek zakończył swój) – No i Ci mówię została nam już tylko szklanka bimbru i nie wiedzieliśmy kto ma ją wypić… – ? i to jest zagwostka, ja pewnie po takiej szklance umierałabym przez tydzień ale widać dla ów dżentelmena szklanka to ledwo westchnienie. I znowu wątek murzyna, że jak to fajny? Że dawał rade pić i pierwszy nie padł. Zdumiewające. Zatem do Afryki nie wróci.

I tak sobie pomyślałam – jakiż to ciekawy, międzykulturowy żywot mają panowie dżentelmeni. A u mnie ani murzyna ani szklanki bimbru……. tylko  ten pociąg 😉

P.S. przepraszam za te kurwy ale tekst ocenzurowany nie miałby sensu

Share