Trudne czasy do wychowywania dzieci.

W kilku wpisach wspominałam że jestem dumną mamą trojga. Wiele osób komentuje – jaką to odważną decyzję podjęliśmy z mężem, że w dzisiejszych czasach mamy tyle dzieci (wiem, inni mają więcej) że przecież jest trudno i ciężko. A ja się zastanawiam nad jednym.. jakie to cholernie ciężkie czasy nas spotkały. Jest tak ciężko, nasze społeczeństwo jest tak biedne, dostęp do dóbr doczesnych tak ograniczony że myśl o jednym dziecku już paraliżuje. W sklepach brak towaru, mleka, pieluch, w domu miłości, wszędzie wokół patologia i przysłowiowa bida z nędzą, kolejki. Przecież muszę dzieci posłać do wszystkiego co płatne. Najlepsze ciuszeczki, zabaweczki, pokoiczek, wakacje, 100% czasu tylko dla jednego no i lekcje wszystkiego. No a przecież już nie daj Boże jak mam jedno i broń Boże drugie – to gorszy samochodzik mi grozi, mniej miejsca w mieszkaniu no i już z życiem swobodnym żegnamy się na zawsze.

Też tak czasami usiądę i pomyślę – kurdę przydałyby im się dodatkowe lekcje z tego i tamtego, kupiłabym sobie kilka nowych par butów, ubrań, pewnie pojechalibyśmy z mężem na dobre wakacje, nowym i fajnym samochodem. Pewnie jak miałabym jedno dziecię to status społeczny (ten finansowy oczywiście) podniósłby się o oczko. A tak mam status społeczny – ale ten dzieciaty. Matka Trojga.

Tak jest ciężej niż z jednym. Tak, trzeba więcej kasy wydać niż przy jednym. Tak, trzeba logistykę bardziej  ogarnąć. Tak, trzeba indywidualnie odczytać potrzeby u każdego.

Tak, trzeba wychować. Tak, trzeba wpoić wartości i szacunek do drugiego człowieka. Tak, trzeba kochać – bez względu na ilość. I to jest trudne – nie czasy.

Share