Archiwa tagu: kosmetyczka

Niematkapolka się oczyszcza

No dobra. Jako, że w tym roku przyszło mi przeżyć kolejny rok postanowiłam zrobić cos czego do tej pory tylko sobie wyobrażałam. Oczywiście mogłam pójść bardzo ambitnie rzucić pracę, spakować rodzinę wziąć plecak i wyruszyć w świat. Ktoś tam by przygarną piątkę. Mogłam rzucić się w wir ekstremalnych przeżyć w postaci skoku ze spadochronem, tańca na rurze w zbyt małych stringach ale nie…. Niematkapolka poszła dalej…. I po 35 latach postanowiła pierwszy raz pójść do kosmetyczki!

Byłam tak podniecona, że na wizytę stawiłam się już cały dzień wcześniej – no cóż, zdarza się, przecież to ja!. Kolejnego dnia wstrzeliłam się już poprawnie pełna nadziei że o to weszłam Kopciuszek wyjdę Księżniczka. Tiaaa.

Zaczyna się całkiem pięknie. Łagodna muzyka, zapachy w powietrzu, leżę na stole przykryta mięciutkim kocykiem a rozkosznie nazwany przez Panią czajnik paruje mi w twarz. Po tych kilku minutach kiedy moje pory zostały porządnie „naparowane” Pani delikatnie muska mnie i czyści dziwiąc się co i rusz, że jakże to ja tak nigdy i że tak niczego nie używam. O jaka to o jaka jestem. Przecież ona już swojemu kilkunastoletniemu synkowi cerę u siebie oczyszcza i pielęgnuje (hmm ja nawet nie wiem czy mój swoją twarz dobrze umyje). No ale nic. Jest przyjemnie. Nawilżanie, masowanie i nagle pada tajemnicze… to teraz czyścimy. Jak mnie nie zaczyna wyciskać, gnieść, przebijać, kłuć. Ludzie! Przecież ja to sobie sama przed lustrem mogę zrobić! Ja myślałam że tu czyszczenie jakieś takie inne, magiczne ale nie. Jedzie mi tymi paluchami i igłą. Moje pośladki troszkę się zmęczyły napinaniem (ale przynajmniej zaliczę mini fitness), postanowiły się wyluzować kiedy nagle po twarzy zaczęto traktować mnie prądem. Naprawdę? Ja sama sobie tak wymyśliłam? Bo mi się zachciało gładkiej cery?

W związku z tym, że ja taka zapuszczona Pani zaproponowała mi jakieś super algowe maseczki i „mrożenie” skóry czy jakoś tak. Mówię sobie – łaj not. No to wali mi zielone błoto na twarz. Plecy od tego leżenia mnie bolą. Po blisko 30 minutach nic nie robienia zaczynam świrować. W końcu dostaję dawką lodu po twarzy. Chwilami czuję jakbym się miała dusić i nie mogła złapać tchu i wtedy zajarzyłam że to miał być ten mały odczuwalny  dyskomfort.

Odchudzona o kilka kilogramów naskórka, brudnej warstwy, wągrów poczułam się jak nowe bejbi. Podchodzę do kasy i czuję się już  jak gołe bejbi. Właśnie wyobraziłam sobie moje nowe szpilki rozsmarowane na twarzy. Och jak to zabolało. Następnie popatrzyłam na lustro i stwierdziłam że chyba muszę wziąć urlop. Gdybym postawiła na szpilki nie musiałabym….

Jak kolejny raz zdecyduję się na coś nowego to idę na męski striptiz. Jak już mam stracić szpilki to wolę patrzeć jak się rozbierają niż czuć jak mi je wcierają w twarz.

Dobranoc

Oczyszczona Niematkapolka

Share