Archiwa tagu: sąsiad

Ku czemu nam ten sąsiad

Sąsiad(ka) – persona zamieszkująca w okolicach twej posiadłości. O życiu wielu z nich nie masz kompletnego pojęcia. Oni o Twoim z pewnością też nie. W wielu miastach gdzie wynajmujących dany blok jest więcej niż stałych mieszkańców nawet proste słowo „Dzień dobry” staje w gardle. Bo po co.

A  no właśnie. Po co nam CI sąsiedzi. Jedni są wścibscy, inni wiecznie imprezują, kolejni są najmądrzejsi w „całej wsi”, a jeszcze inni myślą tylko jak tu można wykorzystać znajomość z Tobą. Zdarzają się też tacy co potrafią wbić przysłowiowy nóż w plecy. Oczywiście oceniasz powierzchownie bo przecież tak naprawdę ich nie znasz. Oczywiście nie zastanawiasz się jakim sąsiadem jesteś Ty: czy tym wścibskim, nadętym, przemądrzałym, gburem, milczkiem, wyalienowanym, miłym do wyrzygania, fałszywym, wymarzonym. Sąsiad może być różny. Zatem – czy warto ryzykować i mieć sąsiada – a może raczej należy dopuścić myśl – że można go mieć?

Ja od ponad 6 lat na nowo odkrywam po co mieć sąsiada. Mieszkam w bloku który liczy niewiele ponad 50 mieszkań. O życiu osiedlowy można by stworzyć oddzielnego bloga… aż sama sobie zazdroszczę że tu mieszkam. Tu ochrzczono mnie mianem „MatkaPolka” (ze względu na 3 dzieci). To dzięki moim sąsiadom wiele zrobiłam. Dzięki  Michałowi przebiegłam moje pierwsze 10 km i kolejne i kolejne…. – bo Michał dużo biegał i zarażał innych, Dzięki Ani zaczęłam mobilizować się i robić coś więcej dla mojej rodziny (mowa o gotowaniu i większym zaangażowaniu w dom – bo Ania ogarnia to jednym paluszkiem do tego przepysznie piecze – dzięki niej jadłam pyszny tort komunijny mojego syna, a ostatnio dodaje energii. Dzięki Magdzie wiem, że nie należy się poddawać choć życie nie zawsze układa się jak chcemy ale nie należy się poddawać i mocno kochać to co mamy przy sobie. Z Martą (żoną biegającego Michała) mogę wypić kielich wina gdy dopada życiowa chandra, przegadać niejeden wieczór a jej beza powala zmysły smakowe. Dzięki Kasi – wiem, że tylko wyobraźnia nas ogranicza. Potrafi wyczarować przepiękne przedmioty z materiałów, drewna i co tam tylko przychodzi do głowy. Poza etatem robi coś co kocha i sprawia jej przyjemność ( z nią pierwszy raz w ogóle wyszłam pobiegać). Ania2 – mam wrażenie że wiecznie uśmiechnięta – odpowiedzialna za inne dzieci  – ma ich całą przedszkolną gromadę – uczy jak być szczęśliwym i akceptować rzeczy jakimi są. Michał2 (mąż Ani 2) – z nim łączy mnie miłość do „Gry o Tron” zawsze kiedy widzimy się na osiedlu poświęcamy kawałek czasu nad studiowaniem  ostatnich wydarzeń serialowych i jak nikt wychwala swoją cudowną żonę aż milo posłuchać. Michał3 (mąż Kasi) – pokazuje jak wspierać żonę w jej pasjach i podnosi innych na duchu (przynajmniej mnie) a dzięki jego wsparciu Kasia może pobiegać ze mną. Krystian (mąż Ani1) – mam wrażenie że każda rozmowa moja z nim to jedna salwa śmiechu, riposta za ripostą żart za żartem. Ada – wiecznie młody duch. To dzięki niej mogłam tańczyć w swoim mieszkaniu w nocy – chociaż impreza była dwa piętra niżej 😉 przypomniałam sobie jak fajnie było być młodym i troszkę zazdrościć tej młodości i wolności. Żaneta –  obdarzała mnie profesjonalnym makijażem na najważniejsze oficjalne wystąpienia. Właśnie zmienia swoje życie z korporacyjnego na po prostu własne – i niesamowicie wspiera ją w tym mąż Bartek. Iwonka, Kamil i Kasia – choć już nie mieszkają – sąsiadami mentalnie będą już zawsze. Pokazali mi co warta jest naprawdę przyjaźń oraz  jakim trzeba być odważnym i silnym aby podejmować ważne decyzje życiowe choć niekiedy radykalne

Każdy z nich jest inny. Każdy ma swoje wady i zalety i zapewne to co widzę ja, nie jest wszystkim a może jest tylko złudzeniem – ktoś inny widzi jeszcze coś innego. Czasami pewnie mnie coś zirytuje ale zakładam, że i ja mogę być irytująca.  Ważne jest jednak to,  że w pędzie dzisiejszego świata, kiedy dla wielu ludzi łącząca go relacja z drugim człowiekiem jest ledwo otarciem się ramieniem w przejściu, czy podglądaniem na portalu społecznościowym potrafimy się zatrzymać i poświęcić czas komuś kto jest blisko nas. A dzięki tej bliskości możemy budować świat w którym czujemy się bezpiecznie potrzebni, częścią czegoś większego. Świat w którym są ludzie którzy mogą nas wesprzeć, rozśmieszyć, posiedzieć w milczeniu. Razem się posmucić, płakać kiedy łamie nam się świat. Wypić butelkę wina i przeklinać nieszczęścia. Pójść do kina i siorbnąć niedzielną kawę. Rozpalić grilla w weekend i stworzyć osiedlowe wakacje pod gruszą. Pytanie tylko czy jesteśmy gotowi otworzyć się na innych ludzi. Podarować komuś swój czas ale również pozwolić ten czas darować sobie.

Dziękuję wszystkim moim sąsiadom obecnym i byłym, za wszystkie emocje i drugie życie które dane jest mi z nimi dzielić. Ku temu właśnie jesteście. Do życia.

Do zobaczenia na podwórku.

A Wy jakich macie sąsiadów?

Share